czwartek, 2 maja 2013

Od Shadowa do Tiki


Skinąłem głową, starając się ukryć wewnętrzną walkę. W końcu zawsze byłem samotnikiem, a teraz... To wszystko miało ulec zmianie. Chociaż gdyby zaszła taka potrzeba mógłbym się zmienić. Tylko ciągle zostaje jedna sprawa... Bez niej nie mogę zacząć wszystkiego od nowa...
-Shadow?-wyrwała mnie z zamyśleń Tika.
-Przepraszam. Chodźmy już do tej medyczki.-powiedziałem.
-Idziesz ze mną?
-Nie jestem takim egoistą, żeby zostawiać cię samą.
Tika wtuliła się mocniej, a potem w końcu poszliśmy do medyczki. Angel powiedziała, że Tika powinna cały dzień odpoczywać. Wiedząc, że zostawiam wilczycę pod dobrą opieką ruszyłem w poszukiwaniu wilków, które zabiły moją watahę. Gdy ich znalazłem zdałem sobie sprawę, że nie przemyślałem tego do końca. Niestety było już za późno, bo wilki mnie zauważyły. Przywódca bez chwili zastanowienia wydał polecenie.
-Brać go!
Rzucili się na mnie. Walczyłem ile mogłem,ale sam jeden nie mogłem dać im rady. Zaczynałem tracić przytomność,gdy nagle dobiegły mnie warczenia innych wilków. Obraz zaczął mi niknąć. Usłyszałem jeszcze skowyty, a potem zupełna ciemność.
***
Otworzyłem lekko oczy i zauważyłem,że naokoło mnie stoją wilki. Byłem w jakiejś jaskini.
-To cud,że on żyje.- usłyszałem głos jakiejś wilczycy.
Uniosłem głowę i przyjrzałem się im wszystkim. Gdzieś już ich spotkałem. Tego byłem pewny.
-Co się stało? Gdzie ja jestem?- zapytałem.
Z tłumu wyszła fioletowa wilczyca i stanęła obok mnie.
-Jesteś w jaskini medyczki. Gdy pokonaliśmy tą bandę,która cię zaatakowała zabraliśmy cię tutaj.
Kiwnąłem głową ze zrozumieniem.
-A kim wy jesteście?
Wilczyca wyglądała na skołowaną tym pytaniem. Zresztą reszta także miała zdziwione miny.
-Nie pamiętasz nas?
Pokręciłem głową.
-A pamiętasz cokolwiek?
Namyśliłem się i znów pokręciłem głową.
-A chociaż wiesz jak masz na imię?
Spuściłem głowę.
-Nie wiem.
Do fioletowej podeszła jakaś biała.
-To może być amnezja.-powiedziała.
-Amnezja?-zapytałem.
Wilczyce odwróciły się w moim kierunku.
-Amnzeja czyli zanik pamięci spowodowany jakimś wydarzeniem. W tym wypadku pewnie tą walką.
-Ile to potrwa?
-Nie wiadomo,ale można ci pomóc przypominając niektóre rzeczy.
-Można by spróbować.
-A więc... Ty jesteś Shadow,ja Wiera,medyczka to Angel...-wymieniła wszystkich członków.
-A teraz zostawmy go samego.-powiedziała Angel i wszyscy wyszli. Została tylko jedna wilczyca. O ile dobrze pamiętam była to Tika.
<Tika? >

Od Lily: C.D. historii Wiery


- Wiera, ona… Serafi nie żyje. – powstrzymałam łzy i kontynuowałam – Jej ostatnią wolą było, żebym przyszła do Ciebie i przeprosiła, za to, że odeszła bez słowa…
- Rozumiem. – przerwała mi wilczyca.
- Więc moja misja skończona… - stwierdziłam i odwróciłam się. – Idę się włóczyć bez celu po lesie…
- Zaczekaj ! – popatrzyła na mnie. – Możesz zostać w Wolf Squadzie.
- Naprawdę ? – uśmiechnęłam się.
- No jasne, ale opowiedz mi co się stało Sefi… - poprosiła.
Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam opowieść.
- Odeszła od was, bo dowiedziała się, że jej prawdziwa matka żyje. Postanowiła ją odszukać. Spotkałam ją po pewnym czasie. Zaprzyjaźniłyśmy się i pomagałam jej szukać. Któregoś dnia zaatakował nas dziwny wilk… I wtedy ona została zabita, a ja mam przez to takie upiorne oczy – dokończyłam.
- Nie są aż tak złe. – stwierdziła patrząc na mnie.
- Dziękuje. – uśmiechnęłam się.
- Chodź, przedstawię Cię reszcie.
Ruszyłam za wilczycą… I właśnie tak zyskałam nową rodzinę…

Od Wiery C.D. Lily


-Ser..Serafi?- zająknęłam się.
-Tak,Serafi.-kiwnęła głową wilczyca.
Odwróciłam się i spojrzałam w niebo.
-Znałam. Byłyśmy przyjaciółkami,ale potem... Odeszła bez słowa.-spuściłam głowę.
Wilczyca podeszła do mnie i powiedziała:
-...
<Lily,co takiego powiedziałaś?>

Od Lily: Jak dołączyłam do watahy?


Stanęłam na skale i rozejrzałam się. Okolica pasowała do opisu mojej przyjaciółki. Ruszyłam w kierunku pobliskiej łąki. Spotkałam tam wilczycę. Leżała i wygrzewała się w słońcu. Podeszłam powoli.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam pytanie. – powiedziałam.
Podskoczyła jak oparzona, po czym zmierzyła mnie wzrokiem.
- Słucham… - powiedziała w końcu.
- To teren Watahy Wolf Squad, prawda ?
- Tak, a ja jestem Wiera, Alfa watahy.
- Miło mi Cię poznać, jestem Lily. – przedstawiłam się.
- Szukałaś nas, więc musisz mieć do nas jakąś sprawę, tak ? – zapytała.
- Znałaś Serafi, prawda ?

< Wiara dokończ >

Nowa wilczyca-Lily!



Imię: Lily
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Moce: Kontrolowanie wody; Staje się niewidzialna ; Kontrola nad lodem
Stanowisko: Polująca
Opis: Tajemnicza wilczyca, ma kilka sekretów. Jest bardzo przyjazna i miła, ale łatwo ją sprowokować. Nieśmiała, łatwo się wzrusza.
Historia: Jako szczenię zostałam porzucona, dorastała w górach. Gdy dorosłam spotkała wilczycę imieniem Serafi, która szukała swojej matki. Postanowiłam jej pomóc. Pewnego dnia podczas polowania zaatakował nas wilk. Walczyłyśmy z napastnikiem. Wilczyca została ciężko ranna, niedługo potem zmarła, a na moich powiekach pojawiły się blizny. Zaraz przed śmierci powiedziała mi, że należała do watahy, którą opuściła, żeby odnaleźć mamę, a ja postanowiłam poszukać tych wilków…
Partner/ka: Szuka 
Lubi: Wodę, Polować, Północną Plażę
Nie lubi: Zimna, Bezczynności, Chamstwa
Marzy o: Pomszczeniu zmarłej przyjaciółki, prawdziwej miłości
Opiekun: Gusia_x3

Od Tiki Cd Shadow





Westchnęłam . Po cym niepewnym krokiem podeszłam do niego . I szybko wtuliłam się w jego sierść .
- Wiem że zależy ci na mnie , nie musisz tego ukrywać. - Szepnęłam nie ukrywając łez .
- Tika... ale?
-Chodź zemną . Pójdziemy razem .
<Shadow?>



Od Drago: Łapacz snów cz.3


Oto kolejna część waszych snów:
Shadow-no błagam...Batman w skórze wilka?Nie twierdze że to niemożliwe ale nigdy nie widziałem by Batmam był włochaty i chodził na czterech kończynach.Co nie?
Haru-kolejne błagam.Tylko ze zamiast Batmana do Żółwie ninja....
Toboe- jesteś Kolum bem? Bo śni ci się że odkrywasz Ameryke...
Night-uuuuu romantyczna chwila z Shadowem? Rządzisz dziewczyno!
Faantaasia-śnisz że jestes skrzydlatym wilkiem....Dziewczyno ja też o tym śnie
Salphari-kolacja z Darkiem? Zapomniałaś śnić o świecach


C.D.N

Od Faantaasi:,,Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada"

Faantaasia siedziała sobie przed Trującą Rzeką i patrzała jak jakiś nieznajomy wilk walczy z hydrą i harpiami. W końcu zielarka miała dość:
-O do wilczycy kosmosu co za nudy! Fajnie by było gdyby ktoś mnie uprowadził, ale nie! Wataha jest dobrze strzeżona. Tak sobie chodziła aż nagle zobaczyła, że wyszła z watahy. Nagle poczuła ból w boku. Ktoś wystrzelił w nią trującą strzałką. Potem zobaczyła, że koło niej wbiła się w drzewo strzała, na której widniał napis: ,,Nie uciekniesz". Okrążyły ją czarno - szare wilki. Natychmiast jeden zaczął ją przytrzymywać, drugi trzymał jej pyszczek otwarty, a trzeci wlał jej do pyska czerwoną ciecz. Okazało się, że to byli Czarni, a ciecz którą wlali jej do gardła była silnym ELIKSIREM osłabiającym. Gdy tylko Faantaasia się obudziła, spostrzegła, że leży w klatce ze związanymi łapami i sklejonym pyszczkiem. Nagle zza ściany wyłoniła się czyjaś sylwetka. To była Sara. Natychmiast zaczęła się śmiać:
-Ha ha ha! Taka mała, a taka silna. Przydasz nam się. Chyba, że oddadzą nam Dark`a. Wybrałam go na cel i nie zamierzam odpuścić. Faantaasia słuchała znudzona i próbowała ziewać. Sara dała znak:
-Auuuuu! - zawyła z bólu Faantaasia. Miała przytwierdzone do swojego futra (które bardzo dobrze przewodzi prąd) przecięte na końcach kable. A Sara dawała bardzo duży ból, ponieważ Faantaasia dostawała bardzo dużą dawkę prądu:
-Chcesz z nami zostać i być przeszkolona akurat do swojego talentu? Chyba nie chcesz zostać u Wiery? - zaczęła Sara.
-Nigdy przeklęta kulo kłaków! - wykrzyknęła Faantaasia. Dopadła ją nie złość, nie furia, ale amok.....
C.D.N



Od Luny CD Kła

Jeszcze raz kiwnęłam głową na " tak " w zamyśleniu i usiadłam na skale. Podeszła Wiera . Tylko do niej nie czułam zazdrości, więc pozwoliłam Kłowi jej wytłumaczyć to wszystko. Zapowiadał się słoneczny dzień , ale tuż po tym jak Kieł z Wierą poszli na stronę zaczął prószyć delikatny śnieg.  Kiedy przyszli stanęli na skale.


- Mogę być chrzestną ? - Powiedziała Wiera z radością w głosie.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Tak , jasne.
W pewnej chwili z paniką przybiegły obrończynie ( Kaira i Pirate )
- Co się stało ? - Zapytał Kieł.
- Musicie ...
- Uciekać ! Jest...
- Niebezpieczeństwo !
Przerywały sobie nawzajem.
- Zaraz , co ? - Zapytałam. - Proszę , nie denerwować ciężarnej wilczycy.
Wadery chwilę ustaliły , że Kaira będzie mówić.
- A więc niebezpieczeństwo grozi szczeniakom. Ostatnio zaobserwowałyśmy pięć dorosłych niedźwiedzi niedaleko terenu watahy.
- A co z Gają , Maxsiem , Tenny , Boltem i Jessy? - Zaniepokoiła się Wiera .
- Są na tyle dorosłe , że zdołamy ich ochronić  , ale noworodków nie damy rady.
Śnieg podał coraz mocniej i mocniej. Ale mino tego ruszyliśmy w drogę.

  ( Na przodzie Kieł , za nim Wiera , na końcu ja -  Luna  )

W końcu ( zresztą jak widać ) nasza wiosna wyglądała jak pospolita zima. Wiera idąc skakała z radości. Ani ja ani Kieł nie wiedzieliśmy dlaczego. Zapadł zmrok .  Nie daleko jeziora przystaliśmy  na sen.
Przez całą noc bolał mnie brzuch , ale ukrywałam to.  
~Ranek~
- Wstajemy ... Już Ranek ... - Budził mnie Kieł.
- Y..E... , nie wyspałam się. Daj jeszcze 10 min. - Przykryłam oczy łapą.
~10 minut później~
-Wstajemy , już 10 minut po ranku ... Wstajemy , wstajemy. - Powtórzył Kieł.
C.D.N.

środa, 1 maja 2013

200 ( 201 ) POST!

W poprzednim poście , Wiera zapomniała wspomnieć , że to był nasz dwusetny post! Więc z kolei to nasz 201 . Tak trzymajcie !

Wataha Wolf Squad

Wataha Wolf Squad
WS